2 dni w Singapurze

IMG_7757

Minął miesiąc, od kiedy odwiedziłam Singapur i pierwsze, co mogę powiedzieć, to przekonanie, że 2 dni to zdecydowanie za mało, żeby nasycić się tym państwem-miastem. To miejsce pełne kontrastów i – niestety – widocznej przepaści między zamożną i biegną częścią społeczeństwa, ale koniec końców – trzeba tu przyjechać chociaż raz w życiu.

Ponieważ Singapur nie należy do tanich państw (zwłaszcza, jeśli porówna się go z Tajlandią, Malezją lub Indonezją), nie zależało mi na noclegu o wysokim standardzie. Na booking.com znalazłam dla naszej czwórki uroczy hostel i pokój z dwoma piętrowymi łóżkami, klimatyzatorem i 1/3 okna (reszta przynależała do następnego pokoju). Link do miejscówki: Aljunied@SG. Na miejscu czeka Was schludny nocleg i bardzo przyjazny właściciel. Dzielnica Geylang nie ma najlepszej opinii, osobiście uważam, że jest ok. Blisko metra, dobre, różnorodne i niedrogie jedzenie. Nie spotkały nas tu żadne nieprzyjemności, uniknęliśmy za to astronomicznych kwot za posiłki.

Skoro napisałam o metrze, kilka słów o nim. W całym Singapurze można używać tej komunikacji i nie przestać się dziwić, jak cudownie jest ono przystosowane dla mieszkańców i przyjezdnych. Nie ma więc problemów z przesiadkami, rozkminianiem, na którym poziomie się znajduję i w jakim kierunku zmierzam. Przy kilkukrotnym użyciu tej samej karty magnetycznej, otrzymuje się niewielkie zniżki na kolejny przejazd.

Z Aljunied przetransportowaliśmy się na stację Marina Bay, skąd rozpoczęliśmy całodniową wędrówkę przez zatokę. Nie spieszyliśmy się. To był zachwyt bryzą, którą czuć było w powietrzu i zupełnie inną – bardziej przyjazną niż w Kuala Lumpur – konsystencją powietrza. Po kilku dniach w stolicy Malezji zachłysnęłam się tą przestrzenią, czystością i ujarzmioną architekturą. Zobaczcie sami, jakie robi to wrażenie.

IMG_7756

IMG_7766
IMG_7936

IMG_7769

Zaraz za hotelem Marina Sand, najbardziej charakterystyczną wizytówką Singapuru, znajdują się zasilane odnawialną energią futurystyczne kompleksy Gardens by the Bay. Możecie się cieszyć bezpłatnym wstępem do jednego z najbardziej wyjątkowych parków, jakie będzie Wam dane eksplorować w życiu. Nie zapomnijcie wrócić tu wieczorem, kiedy w centrum Supertrees będziecie mogli położyć się na ziemi i podziwiać audiowizualny pokaz, który obbywa się ok. 19:00.

IMG_7774
IMG_7844

IMG_7853

IMG_7858

Znajomy poradził nam, że najlepszą panoramę Marina Bay będziemy mogli podziwiać z klubu Level33, w którym za piwo trzeba będzie zapłacić ok. 70 zł. Uwierzcie mi, warto – a nie jest to najdroższa opcja. Mniej więcej tyle samo kosztuje wstęp na taras widokowy w hotelu Marina Sand.

IMG_7876

IMG_7921-001

Gdyby dane mi było spędzić w tym kraju jeszcze jeden dzień, z pewnością wybrałabym się do ZOO, które słynie z prawdziwie dobrych warunków, maksymalnie zbliżonych do naturalnych – oczywiście dla swoich podopiecznych, w tym imponujących drapieżników. Nie chcę jednak na ten temat się rozwodzić, ponieważ tam nie byłam i opieram się wyłącznie na opiniach, jakie znalazłam w sieci na blogach podróżniczych.

Kolejnym miejscem, które chciałam zobaczyć, to wielkie szklarnie, znajdujące się w komplekcie Gardens by the Bay, które imitują przykładowo afrykański klimat, dzięki czemu można w nich podziwiać baobaby i typową dla tego kontynentu i strefy klimatycznej roślinność.

Moja przyjaciółka – Ruda – odwiedziła Singapur jakiś tydzień po mnie. Kiedy spotkałyśmy się na Langkawi, mogłyśmy się podzielić wrażeniami z tego miejsca, które okazały się diametralnie różne. W zasadzie, szybko zrozumiałam, dlaczego pobyt nie spodobał jej się tak jak mi. Nocleg znaleźli w nieco lepszej (i droższej dzielnicy), przez co za pokój z tzw. „grzybem na ścianie” zapłacili więcej niż my za uroczą klitkę z 1/3 okna. Większość dnia w Singapurze spędzili na rozrywkowej wyspie Sentosa, która jest dość plastikowa, naszpikowana masowymi rozrywkami i do tego – niezwykle droga. Do tego, nie starczyło im czasu na porządny spacer po zatoce i zachłyśnięcie się Gardens  by the Bay. Może to nie jest uniwersalna recepta na idealny wypad do Singapuru, ale trudno mi sobie wyobrazić, żebyście się rozczarowali.

EDIT [08.08.2016]

Wrzucam niedawno zmontowane video z naszego pobytu w Singapurze. Łapcie :)

Podaj dalej