Batu Caves i Wyspa Krabów [Kuala Lumpur – Malezja]

wpid-20160206_085736.jpg

Dwa ostatnie dni w stolicy Malezji upłynęły nam pod kątem dalszej włóczęgi po mieście, jaskiń Batu Caves oraz wycieczki na Wyspę Krabów. Dodatkową atrakcją okazała sie wizyta w klinice dentystycznej, którą w przyspieszonym trybie zorganizowałam dla moich niesfornych zęboli – jeśli wiecie, czym jest nadwrażliwość szyjek i do czego może to prowadzić, to właśnie moja historia ;)

Na początek przedstawiam moją ekipę dentystyczną. Nie wszyscy byli na konsultacji, poza tym nie ma bardzi przystojnego pana doktora, który dowodził tym przedsięwzięciem. Mam wrażenie, że sprawa nie była zbyt prosta, stąd glowiło się nade mną trzech panów. Jakość usługi powyżej oczekiwań, prawie natychmiastowa wizyta w sobotę, prześwietlenie na miejscu, darmowe znieczulenie – to wszystko kosztowało mnie nie mniej i nie więcej niż… 85 złotych. Malezja to raj dentystyczny, o tym nie wiedziałam wcześniej. Zjeżdżają tu mieszkańcy calej Azji Południowo-Wschodniej oraz Nowej Zelandii, Filipin etc. Opieka jest na wysokim poziomie, a ceny – jak widzicie. Jesli planujecie wakacje w tym kraju – polecam zafundować sobie parę zabiegów np. z zakresu stomatologii estetycznej.
image
Wracając do typowych rozrywek turystycznych Malezji, odwiedziliśmy Wyspę Krabów (Palau Ketam). Co prawda, nie jest to plaża pełna pełzających różnokolorowych krabów, jak wyobrażaliśmy sobie wcześniej, ale jest to urocze miasteczko usytuowane na palach wśród mangrove forest. Jedynym środkiem lokomocji są tam rowery i ewentualnie skutery. Jest dość ciasto i brudno, ale klimat wart jest zachodu. Jeśli ktoś jest miłośnikiem owoców morza, będzie tu mógł zjeść najlepsze dania lokalne (i świeżego kraba w cenie ok. 55 złotych). Taki krab wystarczy dla 2 osób na spróbowanie. Jego konsumpcja wygląda prześmiesznie, poszczególne pancerzyki trzeba traktować specjalnym młoteczkiem i narzędziem przypominającym dziadka do orzechów.

image

Wyspa krabów - Palau Ketam

image

Znalazłam królikowy raj

Osobiście kraba nie jadłam, ale fotografowałam moją drużynę, która celebrowała to danie pierwszy raz w życiu. Mimo że samym krabem się nie najedli i zamówili dodatkowo tygrysie krewetki, cena jest ok i przede wszystkim wychodzi taniej i smaczniej niż w Polsce!

Tak jakoś wyszło, że moja dieta w Malezji jest prawie całkowicie wegetariańska. Chętnie próbuję nowych warzyw i owoców, wariacji na temat soji i tofu, natomiast na mięso i ryby nie mam najmniejszej ochoty. Z mojej perspektywy ma to jedną dodatkową zaletę, moje dania są o połowę tańsze! Szkoda mi tylko, że zdrowe artykuły spożywcze, do których jestem bardzo przyzwyczajona (jogurt naturalny, płatki owsiane) są bardzo drogie. Większość jogurtów naturalnych w delikatesach posiada w składzie cukier, a płatki owsiane znalazłam tylko w dziale z ekologiczną żywnością za kilkanaście złotych. Jeszcze jedna ciekawostka – mleko krowie jest również drogie, kartonik kosztuje koło 7 złotych. Dużo tańsze są napoje sojowe i można je kupić już za 3 złote. Tesknie za naszymi polskimi krówkami i mlekiem krowim bez laktozy ;)

Kolejnym miejscem wartym odwiedzenia i absolutnym must-see są Batu Caves. To historyczne i aktualne miejsce kultu w religii hinduistycznej, do którego w czasie głównego święta jak i na codzień udają się pielgrzymki. Miejsce wygląda zjawiskowo, turyści nie płacą za wstęp, wszyscy dostając się do świątyń po majestatycznych schodach w ilości ponad 200 stopni. Co mnie bardzo zaskoczyło, pielgrzymujący Hindusi są bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów. Bardzo sie cieszyli z naszej obecności, zachęcali do robienia im zdjęć podczas modlitwy i obrzędów i nawet… prosili o możliwość sfotografowania swoich dzieci z białą kobietą – przykładowo ze mną (to strasznie miłe!).

image

Batu Caves

image

Pamiątki

Osobiście uważam Batu Caves za magiczne miejsce. Atmosfera uduchowienia udzieliła się również mi. Obiecałam sobie, że odswieżę sobie wiedzę o hinduizmie i religiach kultury chińskiej. Tutaj, bez bicia się przyznaję, dostrzegam rażące braki. Mam kilku znajomcych z Indii, najwyższa pora zadać kilka pytań.

image

Spacer po Kuala Lumpur

image

Spacer po Kuala Lumpur

To wszystko na dziś. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach. My jesteśmy już na lotnisku i czekamy na lot do Singapuru. Do Kuala Lumpur wracamy jutro i spędzimy tu Chiński Nowy Rok!

Podaj dalej