Bird Park w Kuala Lumpur i pierwsze spacery po mieście

wpid-20160203_234449.jpg

Pierwsze 5 dni w Malezji zaplanowaliśmy w obrębie Kuala Lumpur i okolic stolicy, co nie do końca okazało się najlepszym wyborem. Jest to bardzo ciekawe i przyjazne miasto, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że 3 dni w zupełności wystarczą (zwłaszcza, jeśli przyjeżdżasz na długo oczekiwany urlop i każdy dzień waży czyste złoto).

Każdy następny dzień w Kuala Lumpur to nowe doświadczenia. Jesteśmy tu od wtorku, czyli 3 dni i w zasadzie zaczynamy się nudzić i mamy dosyć betonu. Miasto ma w naszym odczuciu zdecydowanie za mało zieleni. Ulice w zasadzie nie przewidują poruszania się pieszo – dlatego każdy odcinek powyżej 2 km pokonujemy od wczoraj taksówką (w Warszawie przebieganie przez Marszałkowską stresowałoby mnie podobnie).

Co do Ubera – to absolutny strzał w dziesiątkę. W Malezji można się przekonać, na czym polega fenomen tej aplikacji. Za przejazdy w obrębie centrum płacimy ok. 5-10 zł., w momenie zamawiania taxi znamy przybliżoną kwotę zamówienia i przede wszystkim – poznajemy fantastycznych ludzi, którzy opowiadają nam o swoim kraju i życiu w Kuala Lumpur. Bez wyjątków – to zdecydowany hit naszego pobytu.

Jeśli nie masz jeszcze konta w Uberze, załóż je i wpisz kod promocyjny na start (vqjn55vaue). Dostaniesz dzięki niemu bon do wykorzystania na przejazdy na 25 zł oraz identyczny dostanę ja.

image

Wracając do miasta, zwiedziliśmy już Chinatown, Central Market, ścisłe centrum z wieżami Petronas Twin Towers oraz większość terenów zielonych z Bird Parkiem i Ogrodem Orchideii na czele.

image

Z tego wszystkiego – największe emocje wzbudził u mnie Bird Park, od dziecięcego podekscytowania do mocnego przygnębienia, kiedy zorientowałam się, że warunki, w jakich trzymane są te piękne stworzenia, odbiegają od tych, które uważam za etyczne. Piękne sowy przywiązane za nóżki do sznurków o długości niecałego metra – to chyba było najgorsze. Nie wiem, czy dają im czasem więcej swobody, ale cena, jaką te istoty musza płacić za to, żeby turysta mógł zobaczyć je z bliska i niemal dotknąć – są dla mnie nieakceptowalne.

Część ptaków w Bird Parku gromadzona jest w dość małych przestrzeniach, dzięki czemu faktycznie przechodzisz między nimi i na początku wydaje się to fantastycznym przeżyciem. Potem jednak zdajesz sobie sprawę z tego, że one nie mają, gdzie się zaszyć i skazane są na taki kontakt, zwłaszcza pawie, pelikany, obisy i inne niekiedy ogromne i egzotyczne ptaki. Całość dopełniło show z udziałem treserów papug (albo trenerów, w dosłownym tłumaczeniu), którzy w zasadzie nie robili nic strasznego, ale ta głośna muzyka i narracja mocno mnie przybiły i sprawiły, że gdyby ktoś wcześniej napisał o tych wątpliwościach, pewnie nie byłoby mnie tu. Toteż ostrzegam.

Bilet wstępu kosztuje 50 zł i nie mam złudzeń, że te pieniądze raczej nie posłużą celem poprawy warunków życia tych gatunków. Część z nich jest zagrożona i to chyba nie najlepszy pomysł na ich ocalenie.

Polecam natomiast spacer po ogrodzie orchideii, który znajduje się zaraz obok. Jest też piękny Central Park, który w obliczu tak niewielkiej ilości terenów zielonych w mieście, wygląda jak tlenowa oaza. Po zmroku spacer po nim jest bardzo odprężający.

Zwrócę jeszcze Waszą uwagę na jedną z najbardziej turystycznych ulic KL – Changkat Bukit Bitnang. Jest tutaj mnóstwo knajpek i ulicznego jedzenia. Polecam najbardziej Chat Masala i Mongolia BBQ. Są też puby i kluby z różnymi klimatami, od rockowych brzmień po „eskowe hity” i muzykę kubańską na żywo. W żadnym w zasadzie nie byliśmy na dłużej, więc rozpisywać się nie będę. Wspomnę tylko, że we wszystkich klubach alkohol jest drogi. Pinta piwa kosztuje ok. 18 zł, 3 piwa w pakiecie ok. 40-50 zl, a przeciętny drink ok. 35 zł. Tutaj różnica jest najbardziej widoczna, porównując ceny z Tajlandii.

image

Na ulicy Changkat jest sporo salonów masażu tajskiego i zdecydowanie je polecam. Ceny są wyższe niż w Tajlandii, ale jakość również. Sama atmosfera takich salonów, wystrój, wygoda, wprawne ręce masażystek i masażystów – pierwsza klasa. Udało nam się wytargować pakiet godzinny stopy + kark za 50 zł dla jednej osoby. To były absolutnie najlepiej wydane pieniądze tego dnia!

image

Powoli się zbieram. Jedziemy teraz na Wyspę Krabów. Wracam niebawem! :*

Kilka dodatkowych zdjęć z Kuala Lumpur możesz obejrzeć w GALERII.

Podaj dalej

  • http://www.dobregeny.pl/ Dobre Geny

    Fajna relacja :) kontynuuj, to po powrocie do pracy nie będziemy Cię tak męczyć. Wyspra Krabów :)

    • niskoslodzona

      Ninka, następnym razem nie jade bez Ciebie! :*

      • http://www.dobregeny.pl/ Dobre Geny

        ale miło <3 Ściskam mocno!