Do wyjazdu: 24 godziny

20141204_114541

Pożegnana z pracą – po raz ostatni przed Świętami przemierzam ulicę Wołoską wypchaną do granic możliwości „siedemnastką”. Gdzieśtam czai się lęk. Że nie zamknęłam wszystkich korpo-tematów przed urlopem. Że zapomniałam odpisać na maila klientowi. Że właściwie nie wiem, gdzie znajduje się przełącznik na tryb „wuluzuj, zaczynają się wakacje!”.
Wszystko kupione, plecaki przygotowane, minimum ciuchowe odłożone, olejki z filtrami w przedziale 15-50 spf spakowane. Karty SD są. Zapas soczewek kontaktowych – obecny. Obiektywy są. Tyczka jest.  (Przydałoby się sprawdzić, czy wiza do Kambodży już się zmaterializowała…).
Stopa, którą zmasakrowałam wczoraj spadającą deską z szafy – czuje się całkiem nieźle. Zapalenie zatok przeszło do defensywy, a po kokluszu M. nie widać najmniejszego śladu. To chyba znak, że jesteśmy gotowi! :)

Podaj dalej