Jak się spakować w podróż do Tajlandii?

934839_10202684518292655_4739003079416126323_n
Po czasie wracam do Was z kilkoma radami, które mogą się przydać przed wyjazdem do Tajlandii/Kambodży. Postaram się przy tym zaznaczyć, jakie różnice w przygotowaniu mogę zasugerować, jeśli wybieracie się tylko do jednego z tych państw. Do dzieła!
1. Walizka czy plecak?
Wszystko zależy od tego, na jaki typ podróży się decydujecie. Żądni przygody autostopowicze i wyzwoleni włóczędzy raczej nie odnajdą się z Samsonite. Z drugiej strony ja nie należę do skrajnie luksusowej grup, a było parę momentów, kiedy z lekką zazdrością spoglądałam na właścicieli zgrabnych walizek z kółkami.
Mój plecak górski Quechua (born in Decathlon) sprawuje się od jakichś 8 lat wyśmienicie. Paski na biodra dobrze odciążają kręgosłup, ale w temperaturze ponad 34°C staje się na dłuższą metę bolesny. W między czasie musisz go wiele razy zdjąć i włożyć. Moja skóra i same plecy miały niejednokrotnie dość. Poza tym, każde nowe miejsce noclegowe to nowa zabawa w pakowanie swojego dobytku od nowa. Od nowa. Od nowa.
Miejsca, gdzie walizka podczas mojej podróży by się mogła nie sprawdzić to: tajski pickup pełniący rolę lokalnego busa i „dworzec autobusowy” w Siem Reap w Kambodży, gdzie asfaltu nie uświadczycie. Pozostałych sobie nie przypominam :)
Nie wiem, jak jest na północy Tajlandii, ale podczas mojej następnej podróży do tego kraju, rozważę na nowo zabranie twardej walizki z kółkami.
2. Zabrać ubrania?
Zdecydowanie przyda się para solidnych sandałów (ja zakochana jestem w moich Crocsach w drobne paseczki) + kilka topów i t-shirtów na zmianę. Do tego coś lekkiego do narzucenia na ramiona i bluza, która przyda się zwłaszcza w klimatyzowanych pojazdach (w Azji jak zaczynają się chłodzić, to do bólu!).
Zakupy ubraniowe na miejscu są kuszące, ale przyznam, że niewiele z tych rzeczy przetrwało cały 2-tygodniowy urlop. Materiały są zazwyczaj słabe, a ubrania rozchodzą się w szwach po kilku dniach, a na pewno po praniu. Są za to tanie. Koszulki po 100 bahtów, spodnie po 200 bahtów. Można je kupować na sam pobyt, ale już nie liczcie na to, że będą służyć miesiącami, przypominając o Tajlandii.
Pamiętajcie, że generalizuję. To nie znaczy, że nie znajdziecie dobrych ubrań na straganie. Zdarzają się wyjątki, ale trzeba do tego dużo macania ;)
Ważna rzecz, o którą zadbałam przed wyjazdem na urlop to dobranie kostiumu kąpielowego. Dziewczyny o kobiecych kształtach mogą mieć problem z przymierzeniem kostiumu na straganie na środku Khao San Road, dlatego myślę, że warto sobie takowy sprawić jeszcze w Polsce.
3. Gotówka czy karta? Jaka waluta?
W Tajlandii obowiązującą walutą są bahty, które można kupić na każdym kroku w ulicznym kantorze. Na wyjazd warto więc zabrać dolary w gotówce i wymienić je na miejscu.
Przed wyjazdem koniecznie powiadomcie swój bank o planowanych destynacjach. Pozwoli to uniknąć blokowania karty i kosztownych telefonów z Azji na Infolinię. Sprawdźcie też, czy Wasz bank wymaga zmiany ustawień bezpieczeństwa dla kart płatniczych. Mnie o tym nikt nie poinformował (nawet przy zgłaszaniu wyjazdu do Azji) przez co przez całty wyjazd nie byłam w stanie wypłacić ani grosza z bankomatu. Kwestia na pewno dotyczy Banku Zachodniego WBK, znajomi z kontem w Deutsche Banku nie mieli tego problemu.
4. Pakować lekarstwa na wszelki wypadek?
Nie widzę takiej potrzeby – oczywiście wyjątkiem są leki, które musicie przyjmować regularnie. Generalnie leki antyprzeziębieniowe, antybiotyki, maście, nawet antykoncepcja – dostępne są bez recepty po rozmowie z farmaceutą. Leki są też stosunkowo tanie (te same produkty są tańsze niż w Polsce).
Spray przeciw komarom kupicie w każdej aptece i jego z całą pewnością nie należy zabierać z Polski – inne gatunki komarów wymagają innych wynalazków :)
5. Brać maskę do nurkowania?
Zdecydowanie tak! Maskę dostaniecie za darmo co prawda na każdej wycieczce ze snorkelingiem w programie, jednak docenicie posiadanie własnej: czystej i dopasowanej do kształtu głowy. Na mojej wycieczce żadna z masek nie była dla mnie dobra i nie zasysała się po założeniu. Efekt był taki, że na pierwszej rafie koralowej wypiłam w między czasie dwie szklanki wody morskiej, na drugiej podrażniłam oczy – na trzeciej – darowałam sobie snorkeling, nie mogąc powstrzymać łzawienia oczu.
6. Jakie dokumenty przygotować?
Przy wjeździe do Tajlandii wizę otrzymujecie z automatu, dlatego potrzebujecie jedynie paszportu. Ze względu na niebezpieczeństwo kradzieży, warto zeskanować wszystkie dokumenty – zachować online oraz wydrukować kopie na wypadek ich utraty.
Jeśli wybieracie się do Kambodży, rekomenduję zakup wizy online. Co prawda zapłacicie prowizję, ale zaoszczędzicie sobie masę nerwów, nieprzyjemności. Z wydrukowaną wizą w ręku jesteście bezpieczni (wydrukujcie minimum po dwa egzemplarze!).
7. Czy kupować kosmetyki?
Podstawowe kosmetyki przydadzą się z pewnością. Ja zdążyłam w dwa tygodnie zużyć dużą butelkę szamponu do włosów i odżywki i małe by mi z pewnością nie starczyły. Kosmetyki są w sklepach stosunkowo drogie, dlatego jest to temat, który najlepiej ogarnąć jeszcze w Polsce.
Zdecydowany must have to oczywiście kremy z filtrem przeciwsłonecznym. Pamiętajcie, że słońce opala nawet zza chmur, więc przyda się solidna porcja kosmetyków o różnej sile ochrony.
8. Czy brać przejściówki do gniazdek?
Przydadzą się tylko w Kambodży. W Tajlandii nie spotkałam się z kontaktem, który wyglądałby inaczej. Jeśli zapomnicie o przejściówce przed wyjazdem, z łatwością kupicie ją w każdym markecie, np. 7Eleven.
9. Jak spakować „łączność ze światem” do plecaka?
Ceny rozmów z Azji są bardzo drogie u każdego operatora z Polski. Warto korzystać z komunikatorów internetowych typu Skype, Google Hangouts, Facebook etc. W 7Eleven kupicie miejscową kartę SIM za ok. 200 bahtów (polecam DTAC), która od razu da Wam 7 dni nielimitowanego transferu danych. Po 7 dniach taką kartę będzie można bez problemu doładować w markecie i na stronie operatora wybierzecie najwygodniejsze dla siebie doładowanie. Także internet w smartfonie jest na wyciągnięcie ręki – bardziej niż w naszej ojczyźnie ;)
Na ten moment to wszystko. Jeśli o czymś zapomniałam, śmiało możecie mnie upomnieć.

Podaj dalej