Jak to się stało, że zainstalowałam Snapchat?

FreshPaint-4-2015.10.11-06.36.22

O Snapchacie usłyszałam po raz pierwszy jakieś półtora roku temu. Ponieważ pracuję w domu mediowym, otaczam się ludźmi, którzy z nowinkami technologicznymi i social media są absolutnie na bieżąco. Wtedy też po raz pierwszy zainstalowałam Snapa (nick: besky89). Test trwał jakieś 2 tygodnie. Wśród obserwowanych znajomych znajdowało się trzech kolegów. Wrzucali śmieszne filmiki, które nie do końca mnie śmieszyły. Sensu aplikacji nie poczułam, więc dość szybko zniknęła z mojego telefonu.

Kolejne podejście miało miejsce niedawno, podczas wydarzenia, o którym Wam pisałam, MeetUp2015. Od przełomu roku 2013 i 2014 popularność tej aplikacji wzrasta lawinowo. Nawet wśród moich znajomych, mimo że nie należymy już (thank god!) do grupy  gimnazjalistów, która bez Snapchata najwyraźniej nie wyobraża sobie już życia.

Przez długi czas nie mogłam i chyba nadal nie mogę zrozumieć fenomenu, jakim jest dzielenie się każdym drobiazgiem swojego życia, który po 24h zniknie z powierzchni sieci. Co prawda, obudzi się zaraz grono znajomych, którzy powiedzą, że właśnie to uprawiam z pasją od 6 lat na swojej ścianie Facebooka. Mimo wszystko subiektywnie oceniam swoje wpisy jako wnoszące coś w życie. Poza tym fakt, że wspomnienia Facebooka gromadzone są bez końca na serwerze, sprawia wrażenie, że ta przeszłość wirtualna kumuluje się w jakimś celu. Zupełnie jak pamięć wspomnień, którą – póki co – najsprawniej obsługuje nasz własny mózg.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego wzbraniałam się przed Snapchatem. Nie wiem jak Wy, ale ja od ostatniego roku coraz bardziej niepokoję się świadomością, jak dużo czasu marnotrawię na kontakt z urządzeniami podłączonymi do internetu. Podczas pisania pracy dyplomowej na studiach psychologicznych dotarłam do arcyciekawych i przerażających zarazem publikacji, które jednogłośnie stwierdzają: Internet i nowe technologie degenerują nasz mózg. Zdobywamy nowe umiejętności i dzielimy swoją uwagę na pierdyliard jednoczesnych zadań, ale tak naprawdę… nie potrafimy żadnego doprowadzić do końca. Ale… nie czas i okazja na pogłębienie tego tematu (chociaż jeśli chcecie wiedzieć więcej, wystarczy dać znać w komentarzu!). To, do czego dążę, to powiedzenie Wam, że staram się nie przywiązywać do aplikacji, do których nie jestem przekonana. Prędzej czy później i tak wkroczą do naszego życia i zabiorą kolejną partię dnia kosztem analogowego wylegiwania się pod kocykiem z ciekawą książką w wersji papierowej.

No dobrze, jak to się jednak stało, że jednak na Snapchacie mnie znajdziecie? Uruchamiam auto-test, publikowania treści aktualnych, które w jakikolwiek sposób są w stanie Was zainspirować, obudzić COŚ pozytywnego i pożytecznego. W ten sposób rezygnuję ze śmiecio-kontentu. I stawiam sobie poprzeczkę. Czy to się sprawdzi? Tego nie wiem. Ale przynajmniej nie zarzucę sobie, że nie próbowałam. Zmuszanie do myślenia to moja specjalność ;)

Motywacja przed wszystkim!

Motywacja przed wszystkim!

Obiecuję śmiać się tylko z samej siebie :D

Obiecuję śmiać się tylko z samej siebie :D

Podaj dalej

  • http://www.dobregeny.pl/ Dobre Geny

    Jeszcze nie spróbuję tego snapchata, nie zainstaluję :D hehe