Kierunek: Bangkok

Bez-tytułu
Nie jestem tytanem logistyki. Nie jara mnie planowanie, rozpisywanie planu podróży, sprawdzanie rozkładu jazdy pociągów i bukowanie noclegów. Ale robię to. Dla świętego spokoju. Inaczej wiem, że nie osiągnę tego błogostanu, o którym marzę od miesięcy. Chcę wiedzieć, że mam gdzie spać, że umyję zęby elektryczną szczoteczką i położę się spać w czystej pościeli. Tak już mam. I jadę do Kambodży.

Jedziemy w czwórkę: z M., K. i I.. Poznacie ich później.

Z I. rozmawiałam przed chwilą przez telefon. Dialog przebiegał z grubsza tak:

Ja: Przesłałam Wam na fejsie plan. Żebyśmy nie tracili czasu na krążenie bez celu.
I: Ja też o tym myślałam. Zrobimy takie kółko.
Ja: Jakie kółko?
I: No… Nie ważne, w którą stronę. Ale żeby nie wracać tą samą drogą.
Ja: Ale do Kambodży bym szukała biletów lotniczych, będzie szybciej.
I: Nie ma mowy…!

Główne punkty podróży prezentują się następująco:

  1. Warszawa
  2. Praga
  3. Stambuł
  4. Bangkok
  5. Siem Reap
  6. Kółko „w którąś stronę”
  7. Bangkok
  8. Stambuł
  9. Praga
  10. Warszawa

<to be continued>

Podaj dalej