Kilka rad, które ułatwią Ci życie w Tajlandii

10806353_773865389336035_7164061707342593455_n
Na pewno nie chcę zgrywać alfy i omegi. W Tajlandii byłam ponad dwa tygodnie, więc trochę za krótko, żeby stawiać się w takiej roli. Niemniej jednak doświadczyłam wielu pouczających sytuacji, które pozwoliły zapamiętać, czego unikać w tym pięknym kraju i jakie zachowania mogą zostać nieopacznie zinterpretowane przez Tajów.
W każdym przewodniku po Tajlandii znajdziecie informację, że pewne części ciała mają dla miejscowych szczególne znaczenie i to znaczenie przekłada się na funkcjonowanie i normalne codzienne kontakty międzyludzkie. Tajowie nie lubią być dotykani przez obcych, nie należy więc klepać ich po ramieniu, ciągnąć za rękę i stukać, żeby zwrócić na coś uwagę. Nie mówię, że przeciętny Polak to lubi. Po prostu Taj prawdopodobnie przeżyje to bardziej i poczuje, że naruszyłeś jego cielesną nietykalność.
Szczególnie uważać trzeba na głowę, ponieważ stanowi najbardziej szanowaną część ciała. Poklepanie po głowie skrajne faux paux.
Kolejna rzecz to przywoływanie kogoś ręką. Jeśli robisz to z dłonią otwartą ku górze, prezentujesz znak o zabarwieniu mocno erotycznym i może to zostać potraktowane jako zaproszenie bądź zniewaga – zapewne w przypadku przywoływania mężczyzn. Należy przywoływać więc ręką odwróconą i palce zginać ku dołowi. Uwierzcie mi, że ciężko się przyzwyczaić. A w końcu trzeba złapać jakąś taxi lub tuk tuka ;)
W Bangkoku ciężko jest odróżnić miejscowych, rdzennych Tajów od ludności napływowej. Dlatego pewne oskarżenia, które padały na blogu pod adresem tej narodowości, mogły być dość niesprawiedliwe. Niemniej jednak końcowe wrażenie po pobycie w tym kraju jest takie, że na każdym kroku ktoś chce cię oszukać lub przynajmniej na tobie zarobić. Jest to szczególnie nasilone w Bangkoku i w miejscach typowo turystycznych, dlatego tym bardziej zachęcam do tego, żeby wybierać też miejsca nietypowe, żeby poczuć różnicę.
W Bangkoku przede wszystkim należy trzymać się planu. Jeśli „miejscowy” zacznie cię zaczepiać i tłumaczyć, że świątynie Wat Pho są dzisiaj zamknięte, możesz być pewny, że to ściema. To najbardziej popularny sposób na odwrócenie uwagi turysty i wymuszenie na nim innej atrakcji turystycznej, której nigdy by nie wybrał i nie zapłacił za nią tyle pieniędzy. Jeśli zdecydujesz się iść do Pałacu pieszo, najlepiej zauważysz dziesiątki „przechodniów”, którzy będą cię ostrzegać, że to daleko, że zamknięte, że król blokuje drogę itp. Na takie sytuacje należy reagować spokojem i po prostu po cichu robić swoje. Nie ma sensu się denerwować ani podnosić głosu. Tajowie tego nie lubią, poza tym – skoro jest to zjawisko tak powszechne – musi istnieć na to przyzwolenie.

 

Zupełnie odrębna sprawa to kwestia targowania się i napiwków. Pierwszy raz byłam w kraju, w którym naprawdę TRZEBA się targować i dość szybko złapałam, w jaki sposób robić to najskuteczniej. Przede wszystkim na twoją niekorzyść działają werbalne i niewerbalne okazywanie zachwycenia danym przedmiotem. Najlepiej z lekką obojętnością zaproponować cenę dużo niższą niż próg cenowy, jaki obraliście sobie za cel. Sprzedawca powoli będzie proponował cenę niższą (zdarzają się tacy, co negocjować nie chcą – najczęściej to się zdarza przed południem). Generalnie zazwyczaj dochodzi się do porozumienia. Jeśli odejdziecie od stoiska na chwilę, cel zostanie osiągnięty szybciej. Co ważne, ceny, którą zaproponujecie raz, nie można obniżać. Jest to w złym guście i świadczy o braku ogłady. Jeśli więc nie jesteście pewni, czy chcecie coś naprawdę kupić, nie proponujcie swojej ceny.Dobrym zwyczajem jest też dawanie napiwków. Jeśli smakowało ci jedzenie, masaż był wyjątkowo przyjemny – zdecydowanie warto dać te kilkadziesiąt bahtów więcej. To naprawdę miły gest, a nas niewiele kosztuje :)Ubiór w tajskich świątyniach – najbardziej „restrykcyjne” reguły obowiązują w kompleksie świątyń Wat Pho. Tutaj słowa będą zbędne i posłużę się obrazkiem:

Jeśli przypomnę sobie coś nowego, czym powinnam się podzielić w tym wątku, naprawię się natychmiast. Wy też komentujcie i jeśli macie inne doświadczenia – zapraszam do ich wymiany!

 

 

 

Podaj dalej