Mole spożywcze – katastrofa przedświąteczna!

IMG_20151213_135850

Nie znoszę robaków. Wszelkie wijące się żyjątka przyprawiają mnie o dreszcze tudzież histeryczne i dość niekontrolowane wymachiwanie rękami. Do Świąt Bożego Narodzenia pozostało 1,5 tygodnia. To przecież najlepszy czas, żeby przeżyć prawdziwą kuchenną inwazję… moli spożywczych.

To bardzo wzruszające, bo główny bohater dzisiejszej plagi egipskiej jest również nazywany nocnym motylem (widziałam ładniejsze!). Uznawany jest za szkodnika domowego i w formie, w jakiej ukazał się tłumnie w moim domu można rozpoznać omacnicę spichrzankę. Jak informuje ciocia Wikipedia, urządza sobie wesołe miasteczko w kaszach, mąkach, cukrach i wszystkich podobnych w konsystencji produktach spożywczych.

Jeśli chcesz wiedzieć, co robić na wypadek inwacji moli spożywczych, czytaj dalej!

Osobiście delikwenta znalazłam u siebie w:

  • suszonych morelach
  • suszonej czarnuszce
  • cytrynowym pieprzu
  • kaszy jaglanej
  • zielonej herbacie
  • mące żytniej
  • płatkach ryżowych
  • trawie cytrynowej

Straty materialne są dość znaczne. Wyrzucanie żywności boli mnie strasznie, zwłaszcza w takich ilościach.

Nie mam pojęcia, skąd się to towarzystwo wzięło, zanim zaczęło się na potęgę rozmnażać. Moje koty rozkładają ręce i utrzymują, że dołożyły wszelkich starań, aby molowej katastrofie zapobiec. Mają racje, kocia karma została nietknięta.

Do kosza trafiły przede wszystkim otwarte produkty spożywcze, w których znalazłam bądź nie znalazłam śladów bytowania szkodników. Pojawiały się jaja, larwy bądź pajęczynki, na których zatrzymywały się właściwe ziarna produktów, które w formie – solo – powinny się znajdować w opakowaniach.

Zasięgnęłam porady u znajomch, którzy temat znają z przeszłości. Zakupiłam więc ocet spirytusowy (20%), który potraktowałam jako bazę do odstraszającej mole mieszkanki. Do tego po kilka kropel olejków eterycznych. W domu miałam olejek drzewa herbacianego, paczuli, melisy i eukaliptusa. Zmieszałam wszystko i porządnie wyszorowane szafki kuchenne natarłam zwilżonymi nią płatkami kosmetycznymi.

IMG_20151213_140501

W domu zostały tylko te zasoby, które od początku do końca znajdowały się w szczelnie zamkniętych opakowaniach. Sprawa jest o tyle trudna, że  mój mężczyzna – wiecznie niezaspokojony kucharz z powołaniem – zamawia do domu duże ilości nietypowych produktów w formie suchej, głownie azjatyckie, indyjskie i arabskie przyprawy. Trudno nadążyć z pakowaniem i opisywaniem w sposób godny mojego pedantyzmu. Mamy też spore zapasy z BadaPaku.pl, który silnie dzisiaj ucierpiał (kilka kilogramów strat, w tym cenne przyprawy, różne rodzaje soczewicy i dziki ryż).

Środki, jakie dzisiaj przedsięwzięłam, to również rozwieszenie kilku pułapek dedykowanych molom spożywczym oraz profilaktyczne rozwieszenie odstraszaczy dla moli ubraniowych (to już najzwyklejsza ostrożność). Wszystkie zainfekowane produkty w zamkniętych workach zostały oddelegowane do zewnętrznego śmietnika (razem z dzikimi lokatorami kuchennymi). Mam nadzieję, że to na razie wystarczy. Będę informować o dalszym rozwoju sytuacji. Póki co – moja multikulturowa tolerancja znalazła granicę. Owadom w kuchni dziękujemy!

Podaj dalej

  • Izabela

    Mole to nic w porównaniu do prusaków. Walczę z nimi już od kilku miesięcy przeróżnymi sposobami i nic nie pomaga. Chyba czeka mnie ostateczność, czyli profesjonalna dezynsekcja. Może ktoś z Was ma do polecenia sprawdzoną firmę, przeprowadzającą usuwanie prusaków w Warszawie?