Koh Lanta, trochę relaksu nikomu nie zaszkodziło

CAM00408

Dziś rano wsiedliśmy w klimatyzowanego busa (350 bahtów/os.), który w ciągu 4 godzin przewiózł nas na spokojną i bardzo zieloną wyspę – Koh Lantę. Podróż przebiegła bez zakłóceń, urozmaicona tylko dwoma przeprawami promowymi, które nie wymagały ewakuacji (co jest całkiem istotne, jak wyjesz z bólu po jednym dniu na słońcu). Dotarliśmy do naszego resortu, Thai House Beach Resort, który usytuowany… Czytaj dalej

Ao Nang, czyli pierwszy krok do nieba

CAM00398

Po ciężkim tygodniu nadszedł czas na aktywny i bierny odpoczynek. Totalny reset, słońce, plaża i widoki, które do tej pory oglądałam co najwyżej w jakości HD. Ao Nang w okręgu Krabi to pierwszy punkt typowo wypoczynkowy na naszej drodze w Tajlandii. Bardzo zielono, wieje przyjemny wiatr od strony morza. Jest tu o niebo spokojniej niż w Bangkoku, porządniej. Ao Nang… Czytaj dalej

[status] Ao Nang

CAM00396

Jesteśmy już w Ao Nang. Po niespełna 24-godzinnej podróży nie wiedziałam, jak się nazywam. Podczas lotu na wyspy usnęłam przed startem i obudziłam się w trakcie lądowania (czego moi towarzysze bardzo zazdrościli, podobno strasznie trzęsło). Ostatecznie z lotniska w Krabi złapaliśmy busa (150 bahtów/os), który zawiózł nas do hotelu. Mamy 2 min piechotą na plażę. I co prawda z okna… Czytaj dalej

Kambodża, część druga

IMG_20141213_223926

O godzinie 2.00 odjeżdżamy busem do granicy, a następnie Bangkoku. Tam łapiemy najbliższy lot do Krabi. Spędzimy zatem okrągły tydzień na wyspach. Odwiedziliśmy dziś niezwykłą restaurację. Za 6$ od osoby mogliśmy cieszyć się nieskończoną liczbą miejscowych smakołyków. Smażyliśmy we własnych kociołkach mięso ( wołowina, wieprzowina, mięso krokodyla, kamlary, krewetki, bliżej mi nieznane gatunki ryb), które polewaliśmy podgrzewanym bulionem. Spróbowałam wszystkiego,… Czytaj dalej

Kambodża, część pierwsza

CAM00388

Od 10 minut myślę, jak zacząć. Żeby nie było patetycznie ani histerycznie. Moich przemyśleń dotyczących tego miejsca nie chcę uzewnętrzniać. Tego nie potrafię opisać, a nie uważam się za osobę łzawą. Do Kambodży pojechałam z lękiem o własne bezpieczeństwo, trochę o zdrowie. Nie przypuszczałam, że wchodząc w to społeczeństwo – ludzi bardzo pokornych i pracowitych – ostatnie, o czym odważę… Czytaj dalej

Pierwsze kroki w Bangkoku

CAM00382

Opuściliśmy Bangkok po dwóch dniach. To optymalny czas na początek. Mimo tego że nie czuję, żebym przeżyła prawdziwy szok kulturowy, miasto pokazało mi dość okrutne reguły, które tu rządzą. Jesteś białym człowiekiem z Zachodu. Pachniesz dolarami i wykorzystam to przy najbliższej okazji. Będę udawać, że nie znam angielskiego, okłamię cię bądź pokażę najbardziej okrętną drogę do celu. Z jednej strony… Czytaj dalej

Droga do Bangkoku

CAM00379

Żyjemy ;) Właśnie minęła 7.14. Pierwsza noc w Bangkoku za mną. Głowa pulsuje. Mimo klimatyzacji i uroczego pokoju, udało mi się przespać ok. 3 godzin. Trochę za dużo myśli. Różnica czasu też robi swoje. Lot do Istanbule, a następnie lot do Bangkoku z Turkish Airlines to paczka pełna pozytywnych niespodzianek. O ile w przypadku pierwszego lotu było to pyszne jedzenie… Czytaj dalej

Praga: Najlepsze spanie w świetlicy

IMG_20141207_121249

Prawie wyspana. Powoli odpływam. Posileni grzańcem szukamy dobrego jedzenia na Starym Mieście, po którym bezkompromisowo udamy się na nieprzerwany niczym sen w hostelu. Hostel Kotva (30 zł za os/dobę) zamieszkiwany przez robotników – znajduje się gdzieś daleko.  Doczłapaliśmy na miejsce po 6.00 rano. Szliśmy pieszo, bo automaty w metrze nie przyjmują banknotów. Shit happens. Po paru minutach czekania drzwi otworzył… Czytaj dalej

Do wyjazdu: 24 godziny

20141204_114541

Pożegnana z pracą – po raz ostatni przed Świętami przemierzam ulicę Wołoską wypchaną do granic możliwości „siedemnastką”. Gdzieśtam czai się lęk. Że nie zamknęłam wszystkich korpo-tematów przed urlopem. Że zapomniałam odpisać na maila klientowi. Że właściwie nie wiem, gdzie znajduje się przełącznik na tryb „wuluzuj, zaczynają się wakacje!”. Wszystko kupione, plecaki przygotowane, minimum ciuchowe odłożone, olejki z filtrami w przedziale… Czytaj dalej

Cudowne dylematy (do wyjazdu: 24 dni)

1908346_10202056389229821_6651248431658418612_n

Tak, są dylematy. Im dłużej planuję urlop, tym trudniejszy wydaje się fakt, że podróż będzie tak krótka. W 15 dni nie da się przeżyć wszystkiego, to wiadomo. Smutne jest to, że korpo-życie doprowadza do takiego stanu, w którym właściwie nie wiesz, czy potrzebujesz połazić po górach, rzucić się w dżunglę, medytować w świątyni czy położyć na plaży, aż skóra zacznie… Czytaj dalej