Room Escape – czy wyjdziesz z Laboratorium?

174H

„Room Escape” to drugie z kolei miejsce, które odwiedziłam na mapie Warszawy pod kątem gry przeniesionej do rzeczywistości. Pierwsze, czyli Escape Plan przy Nowej Jerozolimie – opisałam w lutym (kliknij, żeby skoczyć do archiwalnego artykułu).

Tym razem padło na pokój „Laboratorium”, do którego wybraliśmy się ekipą 5-osobową. Podobnie jak ostatnio, dano nam okrągłą godzinę na rozwiązanie szeregu zagadek i wydostanie się z pokoju, w którym zostaliśmy zamknięci.

Motyw? Nie jestem pewna, czy go do końca zrozumiałam. Generalnie – znaleźliśmy się w laboratorium Szalonego Naukowca, którego nie dane nam było spotkać. Jedyna jasna sprawa to fakt, że doktorek sobie poszedł. Zasugerował, że jeśli zdążymy się wydostać w wyznaczonym czasie, być może staniemy się godni poznania jego tajemnicy. Tak naprawdę, nie miał wiele sekretów w zanadrzu.

Jeśli chodzi o klimat, pokój trochę kuleje w porównaniu z poprzednikiem z lutego. Może trochę za mało efektów, jak na motyw, który można by pociągnąć w kierunku starego, opuszczonego i z lekka psychodelicznego laboratorium. Również trochę za mało rekwizytów. Przyznam jednak, że Escape Plan postawił poprzeczkę bardzo wysoko.

Chciałam się z Wami również podzielić zdjęciem, jakie personel „Room Escape” zrobił nam na zakończenie zabawy. Niestety nie mogę się o nie doprosić od kilku dni. Dodam do artykułu, jak tylko wpadnie w moje posiadanie.

To mniej więcej tyle w temacie, bo tylko ogólnymi wrażeniami jest sens dzielić się w przypadku zabawy w zamkniętym pokoju. Nie chcę Wam psuć potencjalnej frajdy, dlatego wszelkie szczegóły możecie poczuć już na miejscu na własnej skórze.

Nie przekreślam „Room Escape”, ponieważ poznałam tylko jeden z wielu wariantów zabawy, które oferuje. Nie wiem jednak, czy wobec coraz większej konkurencji wśród miejsc z tego typu rozrywką, wrócę tu po kolejne wrażenia w pierwszej kolejności.

Miejsce: Warszawa, ul. Śniadeckich

 

 

Podaj dalej