Skok na Budapeszt

IMG_20150726_194140

Moja pierwsza randka z Budapesztem. I Węgrami w ogóle. Wrażenia po 2 dniach? Wspaniałe! Na pewno tu jeszcze wrócę!

Bilety lotnicze upolowaliśmy z przyjaciółmi prawie rok temu. WIZZAIR Lotnisko Chopina -> Budapeszt w dwie strony w cenie ~ 130,00 zł. Wynajęliśmy 2 niezależne kwatery, siedmioro z nas – uroczy apartament blisko stacji metra Kálvin Tér na Booking.com (naprzeciw Muzeum Narodowego); pozostała trójka – sympatyczny pokoik z dzieloną łazienką i kuchnią przez Airbnb.com, bliżej stacji Corvin–negyed. Każdego z nas nocleg kosztował w granicach 50 złotych za noc – czyli bardzo przyzwoicie, jak na europejską stolicę.

Link do naszej kwatery, którą gorąco polecam: TUTAJ.

Pierwszy posiłek na miejscu był dość spontaniczny, bo na szybko szukaliśmy stolika na 10 osób. Na tym zabiegu wyszliśmy dość marnie – bo ceny wysokie, kosmiczny czas oczekiwania, wystrój tracący PRLem (w ramach przestrogi – Vörös Postakocsi Restaurant) . Potem było już tylko lepiej – stary dobry TripAdvisor nie zawodzi!


Szczególnie polecam Wam następujące restauracje/bistra:

  • Bordó Bisztró – nie jest to najtańsze miejsce, ale zamówcie burgera z kaczką i nie będzie żadnych pytań, tylko czysta rozkosz podniebienia! Koszt takiego burgera to ok. ~ 40 zł, ale uwierzcie mi, to porcja na 2 osoby dorosłe lub jednego smoka
  • Castro Bistro – kolejne klimatyczne miejsce z niebanalnym menu dla każdego. Znajdzie się coś dla mięsożerców, wegetarian i wegan. Uczciwe ceny, np. coś a’la gołąbki, ale z bakłażana kosztowało mnie ok. 18 zł. Porcja również uczciwa!

Budapeszt jest miastem z niezwykle bogatą historią. Imponuje architekturą, która przetrwała II wojnę światową. Czuć w nim ducha przeszłości. Natknęłam się między innymi na miejsce, w którym mieszkańcy miasta gromadzą fotografie zgładzonych podczas Holocaustu Żydów węgierskiego pochodzenia – na znak pamięci i sprzeciwu wobec zniekształcania prawdy historycznej. Miejsce wzbudziło moje zainteresowanie i dość szybko okazało się, że to odpowiedź na dość kontrowersyjny pomnik na Placu Wolności – jest nim Archanioł Gabriel, który ma symbolizować niewinne i czyste jak łza Węgry w obliczu wydarzeń II wojny światowej. No cóż, dobrze wiedzieć, że nasi dalsi sąsiedzi również prowadzą dialog w kontekście niejednoznacznej przeszłości historycznej.

Ludzie są tu bardzo otwarci, natomiast powstrzymam się od zbytniego generalizowania, w końcu dwa dni to niewielka próbka. Z całą pewnością polecam do eksploracji na weekend. Warto zagubić się w mniej turystycznych uliczkach, wypić dobre lokalne wino, spróbować tradycyjnego leczo, gulaszu czy marcepanowego deseru.

Pora na kilka zdjęć, które poprowadzą Was przez długi weekendowy spacer po stolicy Węgier:

IMG_20150726_194539

IMG_20150726_194633

Genialny pomysł na wykorzystanie muru przylegającego do placu zabaw

IMG_20150726_194301

Lody w kształcie kwiatów znajdziecie na placu w pobliżu Bazyliki

Przerwa na jedzenie. Wspomniany burger z kaczką!

Przerwa na jedzenie. Wspomniany burger z kaczką!

Zbliżamy się do budynku Parlamentu, największego na świecie!

Zbliżamy się do budynku Parlamentu, największego na świecie!

Z Maćkiem. Zrobiło się romantycznie :)

Z Maćkiem. Zrobiło się romantycznie :)

Baszta Rybacka na Zamkowym Wzgórzu

Baszta Rybacka na Zamkowym Wzgórzu

Idealne miejsce na spontaniczny brunch. Okolica Kazinczy Utca.

Idealne miejsce na spontaniczny brunch. Okolica Kazinczy Utca.

Pora wracać do domu!

Pora wracać do domu!

 

 

Podaj dalej

  • http://www.dobregeny.pl/ Dobre Geny

    Lody w kształcie kwiatków – aż szkoda jeść :) zdecydowanie wpis mi się podoba, jest dużo o jedzeniu, a to w podróżowaniu cenię sobie bardzo mocno!

    • niskoslodzona

      @dobregeny:disqus kwiatki zrobiły mi dzień! Szkoda było jeść, ale cynamonowy smak był tak obłędny, że nie mogłam się powstrzymać. Pyszne jedzonko to podstawa dobrego weekendu. Potem zawsze można to wybiegać ;)